Jakub Juszczyk jest, bez wątpienia, najwybitniejszym twórcą kultury, jakiego wydała
Ziemia Żegocińska. Twórcą wybitnym, ale jak mi się wydaje (z żalem to przyznaję)
bardziej znanym w Wielkopolsce, niż w rodzinnej Żegocinie.
Urodził się 24 lipca 1893 roku w Żegocinie. Był synem Jana Juszczyka i
pochodzącej z Rozdziela Katarzyny Bobowskiej. Jan Juszczyk dwukrotnie owdowiał,
Katarzyna była więc jego trzecią żoną. Urodziła mu czterech synów: Franciszka
(został księdzem), Jakuba, Jana (rolnika) i Kazimierza (rzeźbiarza). Po wczesnej
śmierci męża Katarzyna sama wychowywała synów. Gospodarkę prowadziła z synem Janem.
Mieli tylko jeden hektar pola. Aby jakoś przeżyć i utrzymać rodzinę wyrabiali tzw.
letry do wozów, a następnie sprzedawali je nawet w odległej Bochni.
Jakub wychowywał się więc w biedzie, mieszkając w skromnym domu krytym
strzechą. Już jako mały chłopiec przejawiał niezwykłe zdolności rzeźbiarskie.
Rzeźbił np. fujarki, na których potem wygrywał ulubione melodie. Zdolnego syna matka
wysłała więc na naukę do znanego w okolicy rzeźbiarza Samka w Bochni. Potem Jakub
doskonalił swoje umiejętności w Mielcu u rzeźbiarza Swoła (1912-1913). Jednocześnie
uczył się tam w Szkole Przemysłowej Uzupełniającej prowadzonej przez dyrektora Jana
Slósarka. Wtedy też pojawiły się pierwsze zamówienia na jego prace rzeźbiarskie.
Gdy w 1914 roku wybuchła wojna zgłosił się na ochotnika do wojska i jako
17 - latek rozpoczął służbę w Legionach Polskich utworzonych przy boku Austrii.
Po krótkim przeszkoleniu wyruszył na front. W 1915 roku został ranny
(najprawdopodobniej w okolicy szczytu Panter) i po leczeniu szpitalnym udał się na
rekonwalescencję do Gleichenbergu w austriackich Alpach. Rany nie chciały się dobrze
goić, więc dostał skierowanie do szpitala w Wiedniu. Kolejną rekonwalescencję
przeprowadził już bliżej rodzinnych stron, bo w Rabce.
W lutym 1916 roku został przeniesiony do Kongresówki, do Kozienic.
Otrzymał nowy mundur i wznowił ćwiczenia wojskowe. Dowództwu znane były jego
umiejętności rysunkowe; skierowany więc został do jednostki wojskowej (I Korpus
Uzupełniający Legionów Polskich) jako batalionowy rysownik. Dalsza jego żołnierska
droga wiodła do Pułtuska, gdzie służył w 5 Pułku Piechoty V Korpusu. W grudniu 1917
roku jego pułk został przeniesiony do Zegrza pod Warszawą. Tułaczy los skierował go
następnie do pracy w archiwum wojskowym w Krakowie, które mieściło się na ulicy
Gołębiej. Od 1917 roku pracował w dziale zajmującym się grobami poległych
legionistów. To przeniesienie okazało się niezwykle korzystne, bo umożliwiło
rozpoczęcie studiów w Akademii Sztuk Pięknych, której rektorem był wówczas Julian
Fałat. Jakub nawiązał z nim kontakt. Mistrz był pełen podziwu dla Jakuba, zwłaszcza
po oglądnięciu na warszawskiej wystawie w 1917 roku drewnianego tryptyku z figurą
Piłsudskiego w środku i jego żołnierzami po skrzydłach. Jakub wielokrotnie był
gościem mistrza, który osiadł w Bystrej na Śląsku cieszyńskim. Jego nauczycielami w
ASP byli, m. in. K. Laszczka, który uczył go rzeźby i K. Maszkowski - nauczyciel
rysunku. Uczył się także u malarza i rzeźbiarza Jana Rembowskiego - ucznia samego
Wojciecha Gersona.
Praca tak wybitnych profesorów nie poszła na marne. Jakub okazał się
znakomitym uczniem. Może o tym świadczyć następująca notatka prasowa, zamieszczona w
czasopiśmie "Świat" pt. "Z Zachęty Warszawskiej", a poświęcona
wystawie z 1921 roku, na której Jakub Juszczyk prezentował dwie płaskorzeźby.
"... A to człowiek dopiero 25 - letni - ósm lat w wojsku, od samego początku
wojny, przebył Karpaty, był potem wszędzie, gdzie losy pchały legiony, a potem
Halerczyków. Gorąca dusza, co przewojował, co przeżył i widział, więc porucznik
Juszczyk jeśli w Białowieży się znalazł - to odwalał w żywym klocu dębczaka (co mu
fantazja niosła), modelował, a jak wreszcie do koszar powrócił, to: "Dla Ciebie
Polsko - dla Twojej Chwały!" - w olbrzymich płaskorzeźbach, rwanych dłutem z
twardego mięsa dębiny - dał to, co mu rozsadzało piersi. Dał "Rarańczę" -
potem epitafium poświecone pamięci Rokitny i fragment z tej sławne szarży Wąsowicza.
Wreszcie po niemal całorocznej pracy "Wyzwolenie" (dar 11 pułku ułanów dla
Naczelnika Państwa). Olbrzymia ta w dębinie cięta płaskorzeźba daje w symbolu - to
wszystko, co towarzyszyło niezapomnianym chwilom 6 sierpnia. Olbrzymie trudności
pokonania twardego materiału, brak pracowni, warunki uciążliwe pokonał zapał i ta
młoda wiara w cel sprawy. "Utalentowany uczeń Laszczki, rozwija się coraz więcej,
każda z tych prac jest świadectwem stałego doskonalenia się autora".
Rok 1818 przyniósł mu pierwszy poważny awans wojskowy. Otrzymał stopień
chorążego i został przeniesiony do 10 Pułku Ułanów w Mińsku Mazowieckim. To
przeniesienie musiało, niestety, oznaczać przerwanie studiów na ASP. Służba w Mińsku
przyniosła mu kolejne awanse; najpierw na wachmistrza, potem w październiku 1919 roku na
porucznika. Za swoją walkę o odzyskanie przez Polskę niepodległości został w 1930
roku odznaczony "Krzyżem Niepodległości", a zarządzenie w tej sprawie
podpisał sam Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Ignacy Mościcki.
W styczniu 1922 roku rozpoczął starania o zwolnienie ze służby wojskowej,
bo chciał objąć posadę rysownika w Mrozach koło Warszawy. 13 marca 1922 roku
otrzymał takie zwolnienie, ale udał się do Klewania na Wołyniu, gdzie objął posadę
w szkole artystyczno - rzeźbiarskiej. Wilgotne powietrze wołyńskie szkodziło jednak
jego zdrowiu. Musiał więc opuścić Klewań i udać się do uzdrowiska w Reichenhall
(1923 r.) w Bawarii. Po zakończeniu kuracji udał się do Wielkopolski, do Witaszyc. Był
to najpiękniejszy okres w jego życiu. Znalazł tu przyjaciela i mecenasa w osobie
hrabiego Jerzego Mycielskiego, którego poznał jeszcze w 1915 roku podczas pobytu w
Zakopanem. Hrabia Mycielski był profesorem historii sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Talent Jakuba znalazł wreszcie uznanie. W 1925 roku zdobył, za pracę "Posąg
Kościuszki", nagrodę Polskiej Akademii Umiejętności.
Gdy wybucha II wojna światowa, już 1 września dostał się do niemieckiej
niewoli i trafił do obozu jenieckiego. Jesienią udało mu się jednak zbiec i
przedostać do rodzinnej Żegociny. Od ówczesnego proboszcza Ignacego Chmury otrzymał
zamówienie na prace rzeźbiarskie w miejscowym kościele. Pracował tu wraz ze swoim
bratem Janem, u którego zresztą zamieszkał.
Nie dane mu jednak było doczekać wyzwolenia kraju i odzyskania
niepodległości, o którą sam przecież walczył. Zmarł 14 kwietnia 1945 roku w
Żegocinie.
Twórczość artysty jest przebogata. Wiele rzeźb i malowideł zaginęło,
ale też duża ich ilość, choć porozrzucana po całym kraju, zachowała się. Drewniana
rzeźba "Głowa legionisty w maciejówce" znajduje się w Muzeum Narodowym w
Krakowie, płaskorzeźba "Autoportret" przechowywana jest w Państwowych
Zbiorach Sztuki na Wawelu, a rzeźba "Popiersie mężczyzny w krakusce" w Muzeum
Narodowym w Warszawie. Sporo jego dzieł znajduje się w samej Żegocinie i jej okolicy.
Są to głównie rzeźby kościelne i nagrobne: drewniana rzeźba "Chrystus
Frasobliwy w cierniowej koronie", ołtarz z figurą Matki Boskiej Niepokalanej,
fenetron Dzieciątka Jezus, portrety proboszczów Żegociny, stalle w Kościele
Parafialnym pod wezwaniem Św. Mikołaja w Żegocinie; figura Chrystusa przy wejściu do
parku dworskiego w Łąkcie Górnej, płaskorzeźba na grobowcu rodziny Nowaków w
Kamionnej, rzeźba aniołka na grobowcu Krawczyków w Żegocinie.
Jakub Juszczyk był także autorem wielu pomników, a do najważniejszych
można zaliczyć "Strajk dzieci wrzesińskich" (pomnik wykonany w 1927 r. we
Wrześni, zniszczony w 1940 r. przez hitlerowców, pomnik Leszka Białego w Marcinkowie
Górnym koło Żnina - także zniszczony przez hitlerowców, (zrekonstruowany w 1973 r.),
pomnik Chopina w parku miejskim w Żninie, pomnik Józefa Piłsudskiego w Zamościu
(1933), pomnik Józefa Dwernickiego w Suwałkach (1932) oraz wykonany wspólnie z bratem
Kazimierzem "Pomnik poległych żołnierzy Białostockiego Pułku Piechoty"
(1930). |