SPÓŁDZIELNIA MIESZKANIOWA "PRZYBYSZÓWKA" |
|
Ówczesny
Prezes Zarządu Spółdzielni "Zamvinex" Franciszek Koszyk podjął temat i 30
marca 1982 roku odbyło się Zebranie Założycielskie, na którym wybrano Radę
Nadzorczą pod przewodnictwem mgr Stanisławy Gąsiorek, oraz trzyosobowy Zarząd, na
czele którego stanął Franciszek Koszyk. Tę funkcję pełni do chwili obecnej.
"Przybyszówka" była drugą w Polsce spółdzielnią mieszkaniową na
wsi. Jej nazwa pochodzi od słowa "przybysz"- gdyż sporą część pierwszych
lokatorów stanowili właśnie "przybysze" spoza gminy. Dziś mieszka tu także
wielu rdzennych mieszkańców Żegociny.
Opracowano Statut i dokonano rejestracji spółdzielni w Sądzie Rejestrowym w
Tarnowie. Przekazany teren pod budowę osiedla (o dużej pochyłości) nastręczał wiele
trudności w realizacji tej inwestycji. Kredyt został uruchomiony w dwóch bankach
przemiennie aż do decyzji, że kredytowanie i obsługa bankowa będzie prowadzona przez
Bank PKO w Bochni.
Tu stwierdzić należy, że w latach 1983 - 87, pomimo posiadania środków
kredytowych, była trudność w zdobyciu materiałów budowlanych na uzbrojenie terenu
osiedla. Wykonawców nie brakowało, ale warunkiem było zabezpieczenie przez inwestora w
materiały budowlane. Prawie 10 lat ciągnęła się budowa pierwszych bloków. Były też
i inne trudności, ale wszystkie zostały pokonane i wreszcie pierwsi lokatorzy mogli
wprowadzić się do pachnących jeszcze farbą mieszkań.
W pierwszym etapie zbudowano 4 budynki, kotłownię i całą infrastrukturę
osiedlową. W drugim etapie zbudowano jeszcze dwa budynki wraz z drogami dojazdowymi,
małą architekturą osiedlową i zapleczem socjalnym.
Na osiedlu, w mieszkaniach typu od M-3
do M-6, zamieszkuje około dwieście osób.
Zaznaczyć należy, że na osiedlu nie ma dozorców, sprzątaczek i tym podobnych służb.
Wstępne zagospodarowanie po zakończeniu budowy, upiększenie obiektów, posadzenie
krzewów i kwiatów oraz ich pielęgnacja i konserwacja
- to zasługa samych lokatorów. Od
kilku już lat w pomieszczeniach wynajmowanych od spółdzielni funkcjonuje sklep
ogólno-spożywczy. W ostatnich latach sami lokatorzy wybudowali także osiedlowe garaże.
Na osiedlu znajduje się tzw. "ogródek jordanowski",
czyli plac zabaw dla dzieci oraz małe boisko. Jest
też świetlica osiedlowa. Jest miejscem walnych zebrań członków spółdzielni. W
ostatnich latach odbywają się tu nie tylko zebrania statutowe, ale także nadzwyczajne
zebrania mieszkańców. Związane są ze zmianami, jakie zachodzą w spółdzielni.
Rozpoczął się już proces przekształceń własnościowych. Wkrótce nastąpi także
zmiana sposobu ogrzewania mieszkań. Przestanie pracować osiedlowa kotłownia, a
lokatorzy zmienią systemy ogrzewania mieszkań na inne.
Dwadzieścia lat czasu to długi okres w życiu mieszkańców osiedla. Wiele się
zmieniło. Przede wszystkim przybyło lokatorów, zwłaszcza małych dzieci. Przybyło
też samochodów i coraz trudniej jest znaleźć tu miejsce do parkowania.
Ale są też takie same, jak co roku, problemy. Lokatorów denerwują braki w
zaopatrzeniu w wodę. Nie zawsze też udaje się na czas odśnieżyć drogę osiedlową
(jest to ważne, gdyż wielu mieszkańców dojeżdża do pracy własnymi samochodami).
Jedni narzekają, że im zimą za zimno w mieszkaniach, inni znów mówią, że za
gorąco. Ot, jak to zwykle bywa w tego typu społecznościach. Problemem stają się też
powoli dla spółdzielni zadłużenia lokatorów z tytułu zapłaty czynszu i spłaty
kredytu.
Tylko jedno w ciągu tych dwudziestu lat się nie zmieniło. Nadal jest tu pięknie
we wszystkich porach roku. Wiosną śpiewają ptaki, kwitną krzewy, latem brzęczą
pszczoły z pobliskiej pasieki, jesienią opadają liście z drzew, a zimą czerwoną
dachówkę na blokach pokrywają grubą warstwą płatki śniegu.
Spółdzielnia osiągnęła więc pełnoletność, a jak będzie wyglądała za 20
lat ? Pokaże czas. Marzec 2002 r. (tols) |
| [wstecz] |